Mięso, nabiał i inne podstawowe produkty

Mięso

Boliwijczycy kochają mięso. Wołowina i drób są chętnie spożywane nie tylko w porze obiadowej ale także na śniadania i kolacje (nie mówię tu o wędlinach, które akurat nie są mocno popularne), dużo używa się jagnięciny a nieco mnie popularna jest wieprzowina (co szybko się zmienia). Jedna ważna uwaga: dla wielu Boliwijczyków słowo carne (czyli mięso), oznacza wyłącznie mięso wołowe, (ewentualnie wołowe i wieprzowe) – nie obejmuje więc drobiu. Warto zawsze uszczegółowić, i chcąc kupić wieprzowinę pytajmy o chancho, a dla drobiu będzie to pollo. Samodzielne kupowanie mięsa na targowiskach, szczególnie w tropikach, będzie mocnym przeżyciem – stragany najczęściej nie posiadają żadnych chłodziarek, a chmary much co jakiś czas odgania sprzedawca. Wołowina – ogromne stada hodowane są głównie w tropikalnej części Boliwii (Pando, Beni, Santa Cruz). Tam też kupimy najświeższe mięso i w najlepszej cenie (nawet połowę taniej niż w La Paz). Generalnie jest dużo tańsza niż w Polsce. Jagnięcina – jest podstawą wielu boliwijskich dań, więc jest w powszechnym obiegu. Wieprzowina – wciąż droższa od wołowiny i mniej popularna. Niemniej spokojnie do dostania na większości targowisk mięsnych. Drób – najważniejsze mięso w boliwijskiej diecie, jego spożycie od kilku lat jest większe niż wołowiny. Na targowiskach możemy kupić całe kurczaki lub dowolną jego część. Nie zdziwcie się pomarańczowym zabarwieniem drobiu – Sofía i inni producenci drobiu dodają do paszy karotenoidy , aby zmienić zabarwienie mięsa. Spowodowane jest to tym, że dawnej kurczaki hodowane na naturalnej paszy, barwiły się tak w sposób naturalny – tylko te zdrowe, mogące spożyć odpowiednie ilości paszy zawierającej karotenoidy. Powstało więc skojarzenie – mięso zabarwione na pomarańczowo, to mięso od zdrowych ptaków. Mięso i jaja dziko żyjących zwierząt lądowych – często nazywane ogólnie “carne de monte” (czyli dosłownie “mięso z gór”). Generalnie nie polecamy, bo zwykle pochodzi od zwierząt upolowanych nielegalnie (lub na własny użytek, bez prawa odsprzedaży). Niemniej na targowiskach, szczególnie w tropikach, bez większego problemu je znajdziemy – nie będziemy tu wymieniać ich rodzajów i gatunków, aby nie zachęcać do poszukiwań. Jedynie co spokojnie można znaleźć legalnie, to mięso lagarto (kajman żakare)  – ich populacja jest stabilna i w wielu regionach użytkowana legalnie. Są też hodowane. Jaja kurze w większości przypadków będą pochodzić z wielkich ferm. Jeżeli chcemy dostać jaja wiejskie (dostępne na targowiskach) to szukajmy huevos criollos – będą droższe o 20-30%. Ryby i ich ikra – to wielkie bogactwo Boliwii. W górskiej części najpopularniejsze są:

  • Trucha (pstrąg introdukowany z Kanady), odławiany z jezior Titicaca i na jego brzegach najlepiej go spożyć, lub hodowany.
  • Kharachis, Carachis – rózne gatunki (podstawa zupy Wallakhe).
  • Ispi (jak i powyższe z rodziny karpieńcowatych).
  • Pejerrey (ateryna).
  • Rzadko inne gatunki jak boga, mauri, suche (zagrożone wyginięciem, więc ich nie kupujmy)
  • Na targowiskach kupimy też bardzo tanio ikrę rożnych gatunków.

Ryby najlepiej kupować na targowiskach rybnych lub na brzegu jeziora Titicaca (w obydwu przypadkach wcześnie rano). Uważajmy na kupno w czasie Wielkiego Tygodnia, kiedy to Boliwijczycy spożywają ogromne ilości ryb, więc są one wcześnie sprowadzane w ogromnych ilościach i często są nieświeże jak i sporo droższe) W Amazonii bogactwo ryb jest dużo większe (ponad 500 gat.), ale tak na prawdę popularnych, i łatwych do dostania, jest też kilka ryb:

  • Piraña (pirania)
  • Surubí
  • Chukuiña
  • Tigrinun
  • Pacú
  • Dorado, Pirayú
  • Bagre
  • Sardina
  • Sábalo

Ze względu na pochodzenie, oczywiście doradzamy kupowanie ich w Amazonii. Najprościej wcześnie rano w porcie od rybaków (w większych miejscowościach są niemal codziennie, w dni targowe będą na bank, ale trzeba wtedy zdążyć przed handlarzami), lub na targowisku.

Nabiał

Produktu mleczne są w Boliwii powszechnie dostępne, ale niestety droższe niż w Polsce. Litr mleka, to około 6-8 boliwianów, w zależności od regionu. Mleko najczęściej jest wzbogacane witaminami i minerałami, więc jeżeli zależy nam na czystym leku, zwracajmy uwagę na etykiety. Na targowiskach można kupić wiejskie mleko “od krowy”, “od kozy” czy “od oślicy” a nawet… mleko wielbłądzie ;). Najtańsze sery kupimy na targowiskach. Są to sery domowe, odciskane i prasowane. Kilogram od 20 boliwianów, zazwyczaj około 30 boliwianów (zazwyczaj sprzedawczynie mają małe kawałki o określonej cenie). Natomiast klasyczne żółte sery znane nam z Polski, znajdziemy tylko w supermarketach lub sklepach mięsno-nabiałowych. Cena od 90 boliwianów za kilogram w górę!

Mąka

Najpopularniejszą mąką jest mąka pszeniczna. Powszechnie dostępna jest także mąka i skrobia (almidón) z manioku. W większych miastach znajdziemy mąkę z komosy i amarantusa, oraz skrobię ziemniaczaną.

Oleje

Najczęściej spotykany jest olej sojowy, kolejnym popularnym jest olej słonecznikowy. Szeroko rozpowszechniona jest tez oliwa z oliwek. Coraz popularniejszy jest też olej z nasion orzesznicy wyniosłej (znanych nam jako orzechy brazylijskie), a na targowiskach kupimy także oleje z innych nasion.

Pieczywo

Niestety szukanie pieczywa podobnego do naszego polskiego, to syzyfowa praca. Większość z nas będzie skazana na cierpienie ;). Są od tego nieliczne wyjątki.

  • maraquetas, czyli białe bułeczki. W wielu miejscach zaskoczą nas niepozytywnie, ale nie w La Paz i El Alto! Tam znajdziemy to samo, co w polskich piekarniach – chrupiące i jędrne bułki. Są naprawdę pyszne i zaspokoją każdego tęskniącego za polskim pieczywem. Maraquetas są dotowane i ich cena jest jednakowa w całym kraju (50 centów).
  • Allulla (Pan Sarnita) – słodkie bułeczki z odrobiną sera na wierzchu – co istotne, do wyrabiania ciasta używa się mleka.
  • piekarnie w dużych miastach lub tych turystycznych – zarówno prowadzone przez obcokrajowców (szczególnie Francuzów i Niemców), jak i rodzimych Boliwijczyków. Nie piszę to o ogóle piekarni, ale tych „ekskluzywnych”. Znajdziemy w nich pieczywo pełnoziarniste, wypiekane z różnych mąk etc. Niestety te wypieki są drogie, nawet jak na polską kieszeń, o popularnym boliwijskim pieczywie nie wspominając.

Oprócz pieczywa pszennego powszechne są bułki kukurydziane.

Do smarowanie

Masło – powszechnie występuje w dwóch wersjach, solonej i niesolonej. Powszechnie dostępne 82%. Margaryny – dostaniemy w każdym sklepiku. P.S. Manteca czy mantequilla, to nazwy, które powinny być zarezerwowane dla masła, ale prosząc o nie sprzedawcę, bardzo często otrzymamy margarynę (mimo tego, że powinna zwać się margarina), więc warto sprawdzać.

Sosy etc.

Zakup dobrego sosu sojowego to niemalże wyczyn. Jedyny, jaki znaleźliśmy, był w sklepie koreańskim. W marketach można odnaleźć znane marki, np, Kikkoman, ale pomimo identycznego wyglądu butelki, skład jest dużo gorszy. Ketchupy czy musztardy są powszechne, tutaj przy odrobinie szczęścia można kupić coś przyzwoitego w składzie. Jeśli chcesz wiedzieć jak liczyć i przeliczać, zapraszamy do działu: wagi i przeliczniki