Kuchnia boliwijska

Kuchnia boliwijska powszechnie jest uważana za ubogą i rzeczywiście, znajdziemy w niej mniej dań czy też wyszukanych restauracji, choćby w porównaniu z sąsiadującym i bliskim kulturowo Peru (z którym współdzieli wiele z nich). Nie oznacza jednak, że przyjezdni nie znajdą tu ciekawych potraw do spróbowania . Tym bardziej, że wiele z nich dostaniemy w bardzo przystępnych cenach.

Podstawowa, codzienna kuchnia przypomina nam w charakterze tradycyjną kuchnię polską sprzed kilkudziesięciu lat – ma być kalorycznie, jak najtaniej i niemal obowiązkowo z mięsem i ryżem (wiem, u nas to były ziemniaki;) ).  W większość jadłodajni jak i restauracji, nawet tych sugerujących wyższą jakość (wystrój, obecność kelnerów), menu będzie bardzo podobne, zarówno w składzie jak i wykonaniu. Prawdziwe perełki niełatwo wyłowić i warto przeczesać Internet w ich poszukiwaniu.

Jeżeli chcemy się żywić tanio, szukajmy restauracji i jadłodajni, serwujących o stałych godzinach “menu del dia” (czyli “menu dnia”). Często, małe restauracje nawet nie wywieszają menu, tylko informują o możliwości zjedzenia posiłku. Tak więc z rana szukamy tablic z napisem „deasyuno”, w porze obiadowe będzie to „almuerzo”, a wieczorem „cena”. Są to bardzo tanie i syte posiłki. Np. możemy znaleźć śniadanie w postaci dwóch „pañuelos” i „api” za 3 boliwiany, obiady rozpoczynają się od 7 boliwianów, a kolacje kupimy nawet za 4-5 boliwianów. Zazwyczaj zapłacimy nieco więcej, ale mając w kieszeni 15 boliwianów, na pewno nie odejdziemy głodni.

Co istotne – śniadania, obiady i kolacje serwowane są w określonych godzinach (tzn. od jakiejś godz. do wyprzedania) i w mniejszych miejscowościach znalezienie ciepłego posiłku poza tymi godzinami będzie stanowić problem. Warto to mieć na uwadze, jeżeli nie chcemy chodzić głodni! Oczywiście w większych miastach bez problemu znajdziemy niemal dowolny rodzaj posiłku przez cały dzień. Ciekawostką są też stacje benzynowe i punkty poboru opłat lub kontrolne – na popularnych trasach obnośni sprzedawcy serwują ciepłe strawy całą noc! Jeżeli wyjdziemy głodni z autobusu i nie obskoczy nas masa oferentów, to szukajmy jakiejś babuszki, otulonej w koc i śpiącej przy termosie okrytym narzutą ;).

Desayuno – niekoniecznie szukajmy takiego oznaczenia na ulicach, bo jak pisałem wyżej, nie jest ono powszechnie stosowane. Na pewno znajdziemy je w restauracjach turystycznych, zazwyczaj w dwóch, minimalnie różnych wersjach: „dasyuno americano” (coś do picia, pieczywo, marmolada i jajka sadzone) i „dasayuno continental” (zamiast jajka będzie marmolada). Sami Boliwijczycy preferują śniadania, nam kojarzące się z obiadami: najczęściej będą to różnego rodzaju zupy i w jadłodajniach znajdziemy ich duży wybór. Bardzo popularne jest “api“, w akompaniamencie dodatków: “pastel” lub “buñuelo“, opisane w dziale “Kuchnia Altiplano” (w trakcie tworzenia). W rejonach odjazdu busów i autobusów sprzedawcy dostosowują się do ich odjazdów – nie zdziwcie się, jeżeli znajdziecie coś ciepłego do zjedzenia o trzeciej nad ranem! W innych miejscach możemy szukać śniadań od około 7-8 rano, a o 9-10 już jest „po sprawie”.

Almuerzo – od godz. 12 możemy śmiało ruszać na poszukiwanie naszego obiadu (najlepsi już o drugiej mają wszystko wyprzedane, a koło 3 możemy mieć już problem ze znalezieniem czegokolwiek). Zazwyczaj będzie to zupa (jedna, ewentualnie dwie do wyboru) i kilka dań głównych. Najtańsze zaczynają się od 7 boliwianów, a normą jest cena 10-12 boliwianów. Zawsze są to syte posiłki i tylko największe głodomory odejdą nienajedzone.

Cena – na kolację możemy polować mniej więcej od godz. 17-18. Będą to powszechnie dostępne dania typu “fast-food“, lub dania typu obiadowego (lecz nieco mniejsze i tańsze niż w porze obiadowej).

Wegetarianie

Jak już wspomniałem, mięso to podstawa boliwijskich dań i znalezienie bezmięsnego „almuerzo” wymaga nieco zachodu, a w małych miejscowościach może być wręcz niemożliwe. Niemniej Boliwijczycy zazwyczaj są bardzo elastyczni i nie będzie problemu, aby zastąpić kawałek mięsa sadzonym jajkiem. W dużych miastach natomiast bez problemu znajdziemy makaron lub ryż z warzywami, a także dania z soją. Można też znaleźć wegetariańskie zupy, ale zazwyczaj jedna są one robione na bulionie mięsnym (lub kostkach). Poza tym zawsze możemy poszukać przepysznych soków owocowych (czy też samych owoców), lub licznych przekąsek (np. „empanadas” lub „papas rellenas”, “humitas“). W każdym razie, przy odrobinie zachodu, można wyżywić się w Boliwii na diecie wegetariańskiej (dużo gorzej będzie wyglądać sytuacja wegan). Ciekawy i szczegółowy tekst możecie przeczytać na blogu https://tropimyprzygody.pl/2017/06/07/wegetarianin-boliwia/.

Jedna ważna uwaga: dla wielu Boliwijczyków słowo carne (czyli mięso), oznacza wyłącznie mięso wołowe, lub wołowe i wieprzowe – nie obejmuje więc drobiu. I tak pytając np. o plato sin carne (danie bezmięsne), czy nawet plato vegetariano (danie wegetariańskie), możemy w odpowiedzi otrzymać propozycję zjedzenia czegoś z kurczakiem.

 

Po szczegóły zapraszam do poniższych działów:

  1. Dary natury
  2. Mięso, nabiał i inne podstawowe produkty
  3. Szybkie jedzonko
  4. Dania kuchni boliwijskiej
  5. Napoje