Komunikacja publiczna

Transport publiczny w Boliwii nie odbiega od standardów Am. Łac. – podstawą są przeróżne “busy” – autobusy, minibusy, mikrobusy. Od nich też zaczniemy nasz opis.

P.S. Jeżeli szukasz szczegółowych informacji z danych miast, zaglądnij do przygotowanych opracowań:

Transport drogowy

Minibus

Mini to najpopularniejszy środek transportu. To nic innego jak busiki, zabierające do 14 pasażerów (choć mogą być innej wielkości, od 7 do 17 miejsc siedzących), kursujące po stałych trasach. W dużych miastach są to ogromne i skomplikowane sieci, ale nawet w małych miasteczkach znajdziemy jedną lub kilka linii. Kursują również pomiędzy miejscowościami, dowożąc pasażerów do miejsc gdzie nie ma wystarczającej ilości chętnych by zapełniać autobusu, czy też zwyczajnie konkurując z nimi szybkością, co wielu pasażerów ceni.

Minibusy miejskie

Kierowcy minibusów to prawdziwi łowcy pasażerów. Wystarczy machnąć ręką, a oni wykonają niemal każdy potrzebny manewr, byle zabrać chętnego – łącznie ze zmianą trzech pasów na raz, bez jakiejkolwiek sygnalizacji. Zatrzymują się niemalże wszędzie, więc możemy łapać mini busa dokładnie tam, gdzie dojdziemy do drogi. Gdzieniegdzie możemy napotkać przystanki i zakazy zatrzymywania się poza nimi, ale kierowcy z rzadka je respektują (choć można zauważyć powolną zmianę w tym względzie), a policja i gwardia ograniczają się do przeganiania i upominania ich. Wysiąść również możemy niemalże w dowolnym miejscu, wystarczy tylko powiadomić kierowcę (np. “la esquina por favor” – by wysiąść na najbliższym skrzyżowaniu; “bajo por pavor” – by wysiąść jak najszybciej się da; “¿puedo aprovechar?” – jeżeli chcemy wysiąść z aktualnie zatrzymanego mini busa, nawet na środku ruchliwej drogi). Rozkłady jazdy nie istnieją, ale natężenie busików jest potężne i zazwyczaj czeka się maksymalnie kilka minut. Problemem są poranne i wieczorne godziny szczytu, kiedy czasami jest brak wolnych miejsc i tworzą się długie kolejki, lub ludzie wręcz walczą o możliwość wejścia na pokład. Warto też wiedzieć, że mimo braku rozkładu sensu stricto, to wszystkie linie mają określone godziny i dni w których kursują. Możemy też napotkać linie wyłącznie nocne lub weekendowe.

Siatka połączeń jest tak skonstruowana, aby móc bezpośrednio przemieszczać się pomiędzy najważniejszymi punktami miasta a także dotrzeć do peryferyjnych dzielnic – zazwyczaj znajdziemy jakieś mini w odległości co najwyżej kilku przecznic, gdziekolwiek byśmy nie mieszkali. Niestety w dużych miastach powstają ogromne sieci w których ciężko się zorientować. Niemniej wystarczy znać z grubsza topografię miasta i najważniejsze jego punkty, przez które przejeżdżają wszystkie linie w danym rejonie (będą to zazwyczaj targowiska, duże place, dworce, cmentarze etc, które są takimi komunikacyjnymi hubami). Za przednią szybą znajdziemy tabliczki z listą punktów, przez które przejeżdża dana linia, co ułatwia orientację i odnalezienie właściwej. Oczywiście najlepiej zapytać kogoś na ulicy, np. ulicznych sprzedawców, aby upewnić się, którą linią pojechać (lub jakiej tabliczki/nazwy szukać) i gdzie wysiąść (można też poprosić kierowcę, aby nas wysadził w wybranym miejscu – raczej nie będzie z tym problemu, zwykle kierowcy są uprzejmi).

 

Koszt przejazdu jest różny – zależy od miasta a także trasy. Powinien się zmieścić w granicach od 1 do 3 boliwianów. Np. w La Paz znajdziemy w każdym mini nakleję z obecnie obowiązującymi cenami.

Za przejazd płacimy przy wysiadaniu bezpośrednio kierowcy, a jeśli jest naganiacz (wykrzykujący z okna trasę przejazdu), to on pobierze opłatę w czasie jazdy. Mile widziane jest posiadanie drobnych, a jeżeli mamy tylko duży banknot, to lepiej zapytać kierowcę, czy wyda nam resztę.

Bagaż

Jeżeli przewozicie swój bagaż bez zajmowania miejsc siedzących (na kolanach lub w przejściu), nie poniesiecie żądnych dodatkowych opłat. Raczej nie ma możliwości przewozu bagażu na dachu, ale w razie potrzeby zawsze możecie zająć dodatkowe siedzenie i je opłacić.

Minibusy międzymiastowe

Zasady funkcjonowania są bardzo podobne do tych miastowych z tą różnica, że rzadko są to linie funkcjonujące przez cały dzień. Zazwyczaj istnieją zwyczajowe godziny odjazdu (często bardzo wczesne, nawet 3-4 nad ranem przy dalekich trasach i południowe). O tych godzinach rozpoczyna się załadunek pasażerów, a mini odjeżdża po skompletowaniu ich minimalnej założonej ilości (czasem minimum = komplet). Odjeżdżają z przeróżnych punktów miasta, i to niestety czasami jest wiedza tajemna i której zdobycie kosztuje sporo szukania. Tu od razu tip: coraz więcej gmin (municipalidad) ma swoje strony internetowe lub profile na Facebooku. Jeżeli wybieramy się do małego miasteczka, to można spróbować odnaleźć je lub jego gminę w internecie i zapytać o dojazd.

Koszt przejazdu jest zależny od jego czasu. Z grubsza mieści się w kwocie 7-15 boliwianów za godzinę jazdy. Istnieją też linie ekspresowe, jadące bez zatrzymywania się w miasteczkach pośrednich – te kosztują często dużo więcej w przeliczeniu na godzinę jazdy, ale oferują szybki dojazd.

Bagaż

Ilość bagażu nie jest limitowana odgórnie i jeżeli będziecie podróżować np. z dwoma wielkimi walizami, zabierzecie je bezproblemowo (ale często jedyną opcją jest przewóz na dachu, więc warto mieć jakiś pokrowiec, a kruche rzeczy trzymać przy sobie). Przy większych ilościach kierowca poprosi was o dodatkową opłatę, ale na pewno zrobi wszystko, żeby zabrać was z wszystkimi rzeczami.

Micro

To prawdziwe krążowniki szos, majestatycznie sunące ulicami boliwijskich miast. Najwolniejszy, ale najdostojniejszy środek transportu. Ich zaletą są także bardzo długie trasy i niższe ceny biletów. Micro, podobnie jak mini mają swoje numery i stałe trasy. Różnica jest taka, że płacimy kierowcy na wstępie i nie mamy zagwarantowanego miejsca siedzącego – pasażerowie podróżują także “na stojąco” w przejściu.

Trufi/Colectivo

To odpowiednik mini, ale realizowany zwykłymi autami. Nieraz nazywa się je współdzielonymi taksówkami. Przejazd jest nieco droższy niż mini, ale częstokroć dużo szybszy, więc sporo ludzi chętnie z nich korzysta. Mają stałe trasy przejazdu, ale jeżeli zechcemy, to możemy je nająć jak taksówkę.

Taksówki

Taksówki, to na prawdę świetny pomysł, na szybkie poruszanie się po mieście (a nawet poza nim, czy też wręcz robienie wycieczek do atrakcji turystycznych). Są niezwykle tanie (czasami taksówka może wyjść bardziej ekonomicznie niż mini!) i bardzo łatwo dostępne. Opłatę zawsze uzgadniamy przed kursem, po podaniu kierowcy destynacji – taksówki nie mają taksometrów! Ceny są bardzo ujednolicone, i przeciętny przechodzień będzie w stanie podać Wam przybliżoną opłatę, jaką powinniście zapłacić do danego miejsca.

Plagą La Paz swego czasu były fałszywe taksówki, obecnie to bardzo rzadki proceder, ale warto mieć to na uwadze. Aby tego uniknąć, warto zapoznać się oznakowaniem legalnych taksówek, oraz wyglądem dokumentu identyfikacyjnego kierowcy. A najlepiej to korzystać z taksówek zamawianych przez nasz hostel/hotel (podpowiedzą też cenę) lub korzystać z licznych radio-taxi (np. eTaxi.bo). Można też skorzystać z Ubera lub Easy Taxi.

Załącznik: lista firm taksówkarskich autoryzowanych przez ATT

Moto Taxi

W mniejszych miejscowościach, szczególnie w tropikach, natkniemy się na usługi taksówkarskie świadczone motocyklami. Są bardzo szybkie i tanie – super wygoda. Kierowcy są niezwykle elastyczni i raczej nie będzie problemu, żeby zabrać Was z ogromnym bagażem, albo np. dwóch pasażerów :). A jak będzie Was jeszcze więcej, to zadzwoni po kolegów ;). Mogą też zawieźć tylko wasz bagaż albo np. zakupy pod wskazany adres – nie ma sztywnych reguł, na czym ma polegać usługa.

Możecie też napotkać trójkołowe motory z paką za siedzeniem kierowcy. Służą nie tylko do przewozu towarów, ale pasażerów też (skoro na motor wchodzi 2 a nawet 3 pasażerów, to wyobraźcie sobie, jakie możliwości ma taki trójkołowiec) – mają albo wbudowane siedzonka, albo zawsze jakaś deska się znajdzie.

Puma Katari, Wayna Bus

To transport właściwy tylko dla La Paz i El Alto, opisany w dziale poświęconym komunikacji w tych miastach

Autostop

Autostop nie jest powszechny w Boliwii i zazwyczaj zostaniemy poproszeni o zapłatę za podwózkę. Nie oznacza to, że się nie da, ale poza rejonami stricte turystycznymi na popularnych trasach, szykujcie się na próbę cierpliwości ;). Jeżeli jednak zdecydujecie się opłacić swoją podróż, nie będziecie mieli problemu ze znalezieniem kierowcy ciężarówki, który was zabierze z sobą i to zazwyczaj za  ułamek ceny biletu. Weźcie tylko pod uwagę, że ciężarówki mogą tę samą trasę co autobus, pokonywać dwa razy dłużej. A jak długo mogą jechać autobusy poczytacie poniżej ;).

Jeżeli zdecydujecie się na taką formę transportu, to pytajcie o punkty zborne ciężarówek, lub udajcie się na punkty kontrolne policji na wjazdówkach. Sprawę ułatwia fakt, że kierowcy za przednią szybę wtykają tabliczki ze nazwą destynacji.

P.S. Są jeszcze miejsca w Boliwii, gdzie nie funkcjonuje typowy transport publiczny i ciężarówki przejmują jego rolę. Wtedy niejednokrotnie będzie wielu chętnych na podróż, i jedyną opcją będzie jazda na paca (dobrze, jeżeli pustej, bo może się zdarzyć jazda na szczycie towaru).

Autobusy

Transport międzymiastowy między odległymi miastami jest opanowany przez autobusy. Linie kolejowe nie mają prawie żadnego znaczenia, a transport lotniczy na dużą skalę dopiero się rozwija i jest ważny tylko w przypadku dużych miast lub miejsc turystycznych.

To na prawdę ekonomiczny środek transportu i docierający do miast położonych w górskich rubieżach Altiplano czy zagubionych w ostępach Amazonii (tam kursują pojazdy zbudowane na podwoziach ciężarówek). Np. za dwunastogodzinną jazdę autobusem najwyższej klasy (Bus cama) na trasie La Paz – Sucre nie zapłacimy więcej niż 180 boliwianów, a poza dniami z wysokim obłożeniem pasażerów (świątecznymi), kupimy ten bilet za 50-60% podanej wyżej ceny. Skąd wiem, że nie zapłacę więcej? W Boliwii istnieją stawki maksymalne na najbardziej popularne trasy. Znajdziemy je na każdym dworcu, a możemy też poszukać ich w internecie. Najpewniej na stronie ATT, pod hasłem “Tarifario transporte terrestre interdepartamental” – np. tutaj cennik z rok 2017. Na innych trasach, nieobjętych powyższym cennikiem, ceny raczej są stałe i równie niewyśrubowane – np. 13-godzinna podróż Z La Paz do Rurrenabaque to koszt 70 boliwianów (autobusy tylko jednej klasy, “terenowej”)

W tym miejscu warto wyjaśnić, jakie są rodzaje autobusów:

  • Cama – oznacza autobus najwyższej klasy, z trzema siedziami w rzędzie (a nie 4 jak zwykle), oferujące ogromną ilość miejsca na nogi i które można rozłożyć do wygodnego spania. Super wygodny na na nocnych trasach. Zazwyczaj są to autobusy w niezłym stanie i oferujące toaletę na pokładzie (choć to temat na osobną opowieść – w każdym razie zawsze przed kupnem biletu upewniajcie się, czy w autobusie jest toaleta sprawna i dostępna przez cały czas)
  • Semi cama – to już normalnie 4 siedzenia w rzędzie, możliwość ich rozłożenia o kilkadziesiąt stopni i przeciętna ilość miejsca na nogi. W tym standardzie toaleta standardem nie jest.
  • Normal – to zwykłe autobusy, w bardzo różnym stanie. Czasami to będą rozsypujący się staruszkowie, albo pseudo-autobusy, czyli budy na podwoziu ciężarówki (ale to na trasach, gdzie nic innego nie przejedzie!), czasami coś w miarę przyzwoitego lub autobus nieróżniący się od semi camy. O toalecie czy ogrzewaniu można zapomnieć. Do polecania wyłącznie na krótkich, kilkugodzinnych trasach.

Przybliżony opis wszystkich autobusów (nie traktujmy tych zapisów jako pewnika), znajdziecie tutaj

 

W wszystkich przypadkach warto stawiać na sprawdzone firmy (np. El Dorado), polecane przez innych turystów, lub obsługę hoteli. Można też poprosić na dworcu o pokazanie zdjęcia autobusu, ale to nas nie uchroni przed jazdą czymś zupełnie innym ;).

Na trasach turystycznych znajdziemy też linie wymykające się powyższym standardom. Są to firmy zorientowane na przewóz turystów i oferujący serwis “deluxe” (np. La Paz – Uyuni a na niej przewoźnicy Trans Omar, Panasur i Todo Turismo), gdzie dostaniemy napoje, ciepłe posiłki czy też będzie anglojęzyczna załoga. Jeszcze bardziej wyspecjalizowany turystycznie serwis ma Bolivia Hop, operujący na trasie La Paz – Cuzco/Lima. Tam, oprócz ww. udogodnień znajdziemy także pomoc w formalnościach na granicy oraz możliwość zrezygnowania z dalszej jazdy w jakimś mieście na trasie i kontynuowania jej… w ciągu jednego roku!

Terminale (dworce autobusowe)

W małych miejscowościach typowych terminali nie ma w ogóle – ich rolę pełnią główne drogi lub większe place, które są miejscem zbornym dla pojazdów i pasażerów (ale i tak pytamy o “terminal de transporte“, gdy chcemy to miejsce odnaleźć). Większe miejscowości zazwyczaj dysponują jednym dużym dworcem autobusowym, skąd odjeżdżają autobusy dalekobieżne. Sytuacja zaczyna się komplikować w b. dużych miastach, gdzie czasami terminali jest kilka (np. La Paz), a dodatkowo nie wszystkie firmy z nich korzystają, tylko odjeżdżają wprost spod swojej siedziby, lub umownego miejsca. Generalnie trzeba zasięgnąć języka, a im większe miasto, tym szczegółowiej. Szukajcie szczegółowych informacji w naszych opisach miast.

Jeżeli jest jednak typowy dworzec (budynek z zatoczkami dla autobusów), to najprawdopodobniej będziemy musieli zapłacić za skorzystanie z niego (“derecho de uso“). Opłata jest niewielka (1-3 boliwiany), ale niewliczona w cenę biletu. Płacimy ją w osobnym okienku/budce na dworcu (będzie oznaczona odpowiednim napisem) i otrzymujemy potwierdzenie, które pokazujemy wychodząc na stanowiska odjazdu autobusów. Jeżeli nie ma budki to opłata zostanie pobrana przez pracownika przy wejściu do autobusu, lub nawet już na jego pokładzie – na różnych dworcach panują różne zwyczaje.

Przygotowanie do podróży

Trasy w Boliwii są niejednokrotnie b. długie – np. podróż z La Paz do Cobija, to co najmniej 50 godz. jazdy, a w porze deszczowej może się wydłużyć o kilka kolejnych dni! Zajrzyjcie na profil Flota Yunguena, przewoźnika obsługującego tę trasę, znajdziecie tam mnóstwo zdjęć obrazujących jakość trasy. Na wielu innych trasach, szczególnie w głębokich dolinach oraz Chaco i Amazonii, takie utrudnienia są często spotykane. Na Altiplano ta kwestia wygląda lepiej, ale za to podróżujemy na znacznych wysokościach czasami przekraczających 4000 m n.p.m., a to oznacza niskie temperatury w nocy. Biorąc to wszystko pod uwagę, jak i powszechność autobusów bez toalet i ogrzewania, warto do jazdy się przygotować:

  • Ciepły śpiwór lub koc, jeżeli jedziemy nocą lub nawet w dzień na długiej trasie (autobus zawsze może się zepsuć gdzieś w środku pustkowia, na którym przyjdzie nam spędzić noc wbrew planowi).
  • Termos z ciepłym napojem (j.w.).
  • Co raz rzadziej – ale wciąż – możemy napotkać blokady dróg. Zwyczajowo przewoźnicy szybko sobie z tym radzą (znajdują objazdy lub podstawiają transport z drugiej strony, a my blokadę przechodzimy na piechotę), ale może się zdarzyć, że jednak utkwimy na dłużej. Czasami po drugiej stronie blokady organizują się w naprędce inni przewoźnicy, wtedy niestety czeka nas zakup kolejnego biletu.
  • Koc może się przydać także w tropikach w klimatyzowanych autobusach. Powszechnym zwyczajem (nie tylko w Boliwii), jest ustawianie klimatyzacji na najniższą temperaturę i można nieźle zmarznąć. Jako ciekawostkę podam, że jedna z najzimniejszych nocy spędzonych w Am. Płd., to właśnie nocna jazda autobusem w Kolumbii – zimniej było chyba tylko w namiocie na środku Salaru de Uyuni i w peruwiańskich górach na niemalże 5000 m n.p.m. i w dodatku w najzimniejszym miesiącu!
  • Jeżeli autobus nie ma toalety, warto skorzystać z każdego postoju, nawet jeśli dostępne będą tylko “krzaczki”. Kierowcy potrafią nie zatrzymywać się przez wiele godzin – może to być nawet cała noc, czyli jakieś 8 godz! Serio, korzystajcie z siusiu jak tylko da radę (chyba, że macie super wytrzymały pęcherz).
  • Jeżeli autobus ma toaletę, upewnijmy się że działa i jest dostępna przez całą podróż! Najlepiej u kierowcy przed wejściem do autobusu (w okienku mogą okłamać, chcąc sprzedać bilet).
  • Toalety publiczne i w restauracjach są prawie zawsze płatne (z wyjątkiem klientów, którzy coś spożywają). Prawie zawsze będzie to 1 Bs.
  • Jedzenia i zwykłych napojów nie ma potrzeby brać. Długodystansowe autobusy zatrzymują się na śniadania/obiady/kolacje, a na każdym punkcie poboru opłat czy stacji benzynowej znajdziemy obwoźnych sprzedawców z napojami, przekąskami a nawet całymi daniami na wynos.
  • Na drodze zdarzają się kontrole policji – powinniście mieć na tę okazję przy sobie dokumenty (paszport i formularz z urzędu migracyjnego).
  • W obszarach przygranicznych z dużym prawdopodobieństwem natkniecie się na kontrole cele – jeżeli niczego nie przemycacie, to nie ma się czego obawiać, ale bądźcie gotowi na to, że ktoś zechce przeszukać wasz bagaż.
  • Bardzo powszechne są opóźnienia autobusów, ale warto być na czas. Jeżeli odjazd będzie punktualny, nikt na was nie będzie czekał. Podobnie na postojach – kierowca zjawia się nagle i ogłasza wyjazd, czasem wcześniej niż obwieszczał uprzednio – jeżeli pasażerowie się o was nie upomną, to zostaniecie “na lodzie” (na szczęście zazwyczaj znajdą się dobre dusze, które poinformują o brakujących “gringos”).
  • Bilet zachowujcie do końca podróży – niejednokrotnie obsługa kontroluje go jeszcze w trasie.
  • Jeśli na trasie jest przeprawa promowa, osobna dla autobusów i pasażerów, to zapewne będziecie musieli za nią zapłacić osobno – nie jest wliczona w cenę biletu (np. tak jest na trasie La Paz – Copacabana).

W dni świąteczne obłożenie autobusów jest bardzo duże i wręcz może brakować miejsc, czasami z wielodniowym wyprzedzeniem. W dni powszednie nie ma żadnego problemu z kupnem biletów. Pamiętajmy też o świętach czy np.  dniach wyborów – może się okazać, że przez 2-3 dni nie jeżdżą żadne autobusy, a bynajmniej duże linie.

Niektóre bilety może kupić przez internet na stronie https://www.ticketsbolivia.com/. Zazwyczaj będą to  jednak ww. ceny maksymalne i na dworcu uzyskamy lepszą cenę. Niemniej to obra opcja na ich zakup z wyprzedzeniem.

Oczywiście znajdziemy też autobusy międzynarodowe – najwięcej do Peru, ale też do innych krajów – np. do stolicy Kolumbii, gdzie będziemy jechać 4 dni. Ceny również nie są wygórowane, zazwyczaj zapłacimy niewiele więcej niż za podróż złożoną z kilku etapów, z samodzielnym przekraczaniem granicy.

Bagaż

Wszystkie linie mają limity bagażu, zazwyczaj od 20 do 30 kg na pasażera, ale nie są one restrykcyjnie przestrzegane. Podróż z dwoma dużymi plecakami czy walizkami nie powinna być problemem. Przy większej ilości zostanie wam naliczona dodatkowa opłata, ale są to bardzo rozsądne kwoty.

W czasie postojów warto zabierać swój bagaż podręczny ze sobą. Niejednokrotnie zdarza się, że postronni ludzie mają możliwość wejść do autobusu bez żadnej kontroli. Warto być szczególnie uważnym w dużych miastach po drodze – np. autobusy wyjeżdżające z La Paz często zatrzymują się w El Alto po nowych pasażerów. Załadunek ich i ich bagażu trwa długo, a w tym czasie po autobusie krążą wyspecjalizowani złodzieje udający nowych pasażerów.Także wychodzący pasażerowie mogą skusić się na wasz bagaż, ale generalnie trzeba przyznać, że kradzieże bagażu w Boliwii nie są nagminne i można też liczyć na pomoc i uwagę współpasażerów.

Samoloty

Sieć połączeń lotniczych jest co raz bardziej rozwijana i na niektórych trasach odgrywa znaczącą rolę (np. La Paz – Santa Cruz czy La Paz – Rurrenabaque). Jest to ciekawa alternatywa dla podróżnych, ze względu na opisywaną powyżej długość podróży autobusami. Np. La Paz – Rurrenabaque autobusem to 13-godzinna podróż, a samolotem 1,5-godzinny lot.

W Boliwii znajdziemy 4 większe linie lotnicze:

Dwie pierwsze obsługują trasy krajowe i kilka międzynarodowych, pozostałe tylko krajowe. Wszystkie cztery mają internetowe serwisy rezerwacyjne.

Dwa najważniejsze lotniska to

Bezpośrednie loty do Europy, a konkretnie do Madrytu, znajdziemy tylko z lotniska Viru Viru (Air Europa oraz BoA – w tym przypadku możemy rozpocząć lot w El Alto, z międzylądowaniem w Santa Cruz). Znajdziemy też połączenia do USA (Miami), Meksyku, Kostaryki i Panamy, a także wszystkich dużych krajów Am. Płd.

Siecią połączeń objęte są wszystkie duże miasta Boliwii, a także destynacje turystyczne jak Uyuni i Rurrenabaque (w obydwu przypadkach loty odbywają się codziennie). Ceny lotów krajowych oscylują w okolicach 100 USD.

W Amazonii odnajdziemy też tzw. taksówki powietrzne, czyli małe samoloty typu Cessna – w porze deszczowej latają nawet codziennie do mniejszych miasteczek nieobsługiwanych przez duże linie lotnicze (oczywiście można sobie taki samolocik wynająć tylko dla siebie w dowolnym dniu).

Pociągi

Jak w całej Am. Płd., tak i w Boliwii sieć kolejowa jest słabo rozwinięta. Większością zarządza Ferroviaria Andina S.A. i na ich stronie znajdziemy wszystkie potrzebne informacje – zarówno rozkład jazdy jak i ceny biletów i punkty sprzedaży. . Sprawnie otrzymamy również informację za pomocą wiadomości wysłanej do oficjalnego profilu na Facebooku.

Aktualne trasy to:

  • Expreso del Sur: Oruro – Villazon (wtorek i piątek)
  • Expreso del Sur: Villazon – Oruro (środa i sobota)
  • Wara Wara del Sur: Oruro – Villazon (środa i niedziela)
  • Wara Wara del Sur Villazon – Oruro (poniedziałek i czwartek)
  • El Alto – Guaqui (druga niedziela miesiąca)
  • Guaqui – El Alto (druga niedziela miesiąca)
  • Uyuni – Avaroa (poniedziałek i czwartek)
  • Avaroa – Uyuni (poniedziałek i czwartek)
  • Bus – Carril: Cochabamba – Aiquile (wtorek, czwartek i sobota)
  • Bus – Carril: Aiquile – Cochabamba (środa piątek i niedziela)
  • Bus – Carril: Sucre – Potosí (poniedziałek, środa i piątek)
  • Bus – Carril: Sucre – Potosí (wtorek, czwartek i sobota)

Aktualne trasy zawsze znajdziemy w dziale”Servicio de Pasajeros” na stronie www, w sekcji “Rutas en servicio”.

Jak widać tras nie ma wiele a pociągi kursują tylko w wybranie dni tygodnia, ale warto z nich skorzystać, choćby ze względu na unikalne widoki (jeżeli nie ja, to może przekonają Was ich filmy).

Pierwsza to Oruro – Villazon – łączy Oruro z granicą boliwijsko-argentyńską (Villazon) a na trasie znajdziemy Uyuni. Kursują na niej dwa rodzaje pociągu (Expreso del Sur i Wara Wara del Sur) z różnymi klasami wagonów. Kolejna linia to El Alto – Guaqui – dojedziemy nim niemalże do granicy z Peru (Desagudero) , a po drodze mamy Tiwanaku. Innympociągiem dotrzemy do granicy chilijskiej (lub odwrotnie), gdzie po drugiej stronie możemy znaleźć kolejny pociąg lub autobusy do miast w Chile.

Osobną kategorią jest Bus-carril – to zwykłe busy, przystosowane do jazdy po torach i już tylko z tego powodu warto się nimi przejechać.

Drugą firmą świadczącą przewozy pasażerskie pociągami jest Ferroviaria Oriental. Jak sama nazwa wskazuje, operują w orientalnej części Boliwii. Firma oferuje dwa rodzaje pociągów, ale w tym przypadku Ferrobús nie ma nic wspólnego z busem – to mały pociąg.  Do wyboru mamy dwie trasy:

  • Santa Cruz de la Sierra – Quijarro (Puerto Suárez przy granicy z Brazylią) – w obydwie strony pojedziemy codziennie oprócz soboty.
  • Santa Cruz de la Sierra – Yaciuba (granica z Argentyną) – w tym przypadku do granicy możemy pojechać w czwartek, a wrócić w piątek.

Jak zawsze zachęcam do sprawdzenia aktualnych informacji na stronie www.

Bilety na wszystkie pociągi kupimy za pośrednictwem strony https://www.ticketsbolivia.com/.

Promy i łodzie

Przeprawy promowe znajdziemy na licznych boliwijskich rzekach (np. pomiędzy Rurrenabaque i San Buenaventura), oraz na jeziorze Titicaca (na trasie La Paz – Copacabana).

Nie znam żadnej regularnej pasażerskiej trasy łodzią, ale na dużych rzekach (Beni, Mamore) kursują statki towarowe i za opłatą zabierają także pasażerów. Taki spływ można zorganizować także za pośrednictwem agencji turystycznej.